„Jakościowa teoria informacji” (Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa 1970, 223 strony) stawia pytanie, które klasyczna teoria informacji omija: czym jest sama informacja, a nie tylko jej ilość. Marian Mazur nie zaczyna od żadnej gotowej definicji. Najpierw rozbiera na części proces sterowania, potem nazywa to, co z tej analizy wynikło, i dopiero na końcu sprawdza, jak jego pojęcia mają się do znanego wzoru Shannona.
Książka liczy trzynaście rozdziałów, a po nich tablice klasyfikacji w trzech językach, streszczenia całości po rosyjsku i po angielsku oraz skorowidz. Teoria jest wyłożona w porządku definicja, twierdzenie, dowód: 141 definicji numerowanych rozdziałami i 33 twierdzenia z dowodami, prawie zawsze oparte wyłącznie na tym, co zostało zdefiniowane wcześniej. Do tego 38 rysunków — głównie schematy torów, na których strzałki pokazują, co w co przechodzi — oraz mnóstwo krótkich, elementarnych przykładów z pomiarów, techniki, języka i codzienności. Wszystkie definicje są w słowniku tej witryny; ich pełną listę w kolejności książki, z numerami i stronami, pokazuje widok definicje po kolei. Poniżej omawiamy, jak teoria jest zbudowana i do czego prowadzi — definicje są w słowniku, tu tylko odnośniki do nich.
Budowę książki da się opisać w czterech krokach. Rozdziały 2–6 tworzą aparat: sterowanie i tor, komunikat, transformacja, a potem dwa zastosowania transformacji — wzdłuż toru (kod) i w poprzek niego (informacja). Rozdział 7 łączy je w pojęcie informowania, rozdziały 8–12 klasyfikują informowanie według budowy łańcuchów kodowych i przenoszą tę klasyfikację piętro wyżej, a rozdział 13 wraca do miary ilościowej. Charakterystyczna jest powtarzalność: ten sam zestaw odmian (banalna, tożsamościowa, równościowa, odwrotna, operacyjna, zasadnicza, asocjacyjna, łańcuchy i wypadkowe) przechodzi z transformacji na kod i na informację, a trzy odmiany — symulacyjna, dysymulacyjna i konfuzyjna — przez kolejne rodzaje informowania niewiernego; stąd całe rodziny terminów w słowniku.
Od Wydawcy i Przedmowa (s. 9–12)
Nota wydawcy wyjaśnia metodę i tytuł. Wydawca zaznacza, że punktem wyjścia nie jest istniejąca teoria informacji — autor dociera do niej dopiero u kresu własnej drogi; przymiotnik „jakościowa” dotyczy zaś nie wartości informacji, tylko jej odmian, w tym sensie, w jakim chemik odróżnia analizę jakościową od ilościowej. W przedmowie Mazur umieszcza swoją teorię obok ilościowej (rozbudowanej) i wartościowej (raczkującej, związanej z decyzjami), wylicza wcześniejsze prace, z których wyrosła — w tym rozdział „Cybernetycznej teorii układów samodzielnych” — i streszcza zasadniczy pomysł w jednym rozróżnieniu: wzdłuż toru biegną kody, w poprzek — informacje.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale: brak — w tym fragmencie książki nie ma numerowanych definicji.
1. Wstęp (s. 13–26)
Wstęp uzasadnia całe przedsięwzięcie: informacji, bez której cybernetyka się nie obejdzie, nikt dotąd ściśle nie zdefiniował. Teorii Shannona i Hartleya Mazur nie podważa — sposób ustalenia miary ilości informacji chwali — ale wytyka jej dwa braki: nie mówi, czym jest sama informacja, i nie daje miary tam, gdzie nie ma zbioru możliwych zdarzeń ani prawdopodobieństw. Myląca jest już sama nazwa: łatwo wziąć umiejętność liczenia bitów za wiedzę o tym, czym informacja jest. Przegląd literatury służy za świadectwo: jedni przywoływani autorzy przyznają, że nazwa teorii myli albo że jej podstawy są niepewne, inni określają informację w błędnym kole, przez niejasną „treść” albo przez psychikę odbiorcy, czego nie da się przenieść na maszyny. Metodę książki zapowiada rozróżnienie dwóch dróg: szukanie definicji dla zastanego słowa prowadzi do jałowych sporów, naukowo trzeba najpierw określić pojęcie potrzebne w badaniu, a dopiero potem dobrać mu nazwę; taka umowa terminologiczna może być niezręczna, ale nie błędna.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale: brak — w tym fragmencie książki nie ma numerowanych definicji.
2. Sterowanie (s. 27–32)
Rozdział kończy się pytaniem, które prowadzi resztę książki: co z procesem sterowania robią tory pośredniczące między układem sterującym a sterowanym. Żeby je postawić, Mazur wybiera dziedzinę, w której na pewno mieści się wszystko, co ludzie nazywają informacją — sterowanie, czyli dążenie do celu — a łączność, psychologię czy językoznawstwo traktuje tylko jako źródło przykładów, nie dowodów. Przypomina pięć podstawowych pojęć cybernetyki i zastrzega, że role w zamkniętym obiegu wyznacza dopiero ktoś z zewnątrz, komu zależy na wyniku; nie musi to być istota z psychiką — wystarczy układ z własnym źródłem motywacji.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (5): system sterowany (2.1), system sterujący (2.2), tor sterowniczy (2.3), obwód sterowniczy (2.4), proces sterowniczy (2.5).
3. Komunikat (s. 33–40)
Rozdział wprowadza pierwszy element budowy, komunikat, i wyznacza mu miejsce w torze. Ważna uwaga dotyczy czasu: obraz nie musi powstać po oryginale, bo sterować można na podstawie przeszłości, teraźniejszości albo przewidywania, a kierunek toru wyznacza dostępność, nie kolejność zdarzeń. Podstawą jest spostrzeżenie, że stan fizyczny da się ująć od dwóch stron: energetyczno-materialnej (ile czego jest) albo strukturalnej (jak to jest ułożone); procesy robocze dotyczą pierwszej, sterownicze — drugiej. O tym, czy coś jest komunikatem, decyduje wyłącznie odróżnialność, więc w jednym zbiorze mogą się znaleźć rzeczy zupełnie niepodobne. Komunikaty układają się w zbiory poprzeczne i wzdłużne, z oryginałami na początku toru, obrazami na końcu i interkomunikatami pośrodku; szeroki zasięg tych pojęć Mazur pokazuje na przykładach z pomiarów, techniki, języka i kartografii. Ostatnie rozróżnienie dzieli komunikaty na czynne, trwające tylko póki płynie energia, i bierne, czyli ślady, których odczytanie kosztuje energię odbiorcy i grozi zniekształceniem.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (8): źródło oddziaływania (3.1), odbiornik oddziaływania (3.2), komunikat (3.3), zbiór poprzeczny komunikatów (3.4), zbiór wzdłużny komunikatów (3.5), oryginał (3.6), obraz (3.7), interkomunikat (3.8).
4. Transformacja (s. 41–59)
To rozdział narzędziowy i fundament całej reszty: tu powstaje aparat, którym Mazur posługuje się do końca książki, łącznie z trzema twierdzeniami — wśród nich tym, że przekształcenie złożone z przekształceniem do niego odwrotnym nic nie zmienia (daje transformację banalną). Część końcowa zestawia aparat z logiką i wskazuje, czego teorii relacji brak: rozbioru przekształcenia na operację, jej rodzaj i parametr — potrzebnego, bo w sterowaniu związek trzeba zwykle odtworzyć, a nie dostaje się go gotowego — oraz wymogu jednego wyniku, który Mazur wywodzi z fizycznej natury procesu. Na przykładach z podręczników logiki autor pokazuje, że uznanie relacji za przechodnią może zależeć od tego, jak język nazywa dany związek, a ogólna przechodniość nie musi obowiązywać w przypadkach szczegółowych; rachunek transformacji daje tu wynik pewny i niezależny od języka.
Sam aparat jest prosty i świadomie własny, a jego osią jest asymetria: kto zna transformację — przekształcenie jednego komunikatu pary w drugi, zawsze o jednym wyniku — dojdzie od pierwszego do drugiego jednoznacznie, ale z samej pary transformacji nie odgadnie. Gdy par jest wiele, szuka się przekształcenia wspólnego dla wszystkich — transformacji zasadniczej, na której Mazur opiera też jednoznaczne określenie odwrotnej. Każdą transformację da się przy tym rozłożyć na operacje, a operację na rodzaj (cechę jakościową) i parametr (cechę ilościową). Obok transformacji, które wskazują, co trzeba zrobić, stoją asocjacyjne, mówiące tylko, co czemu odpowiada.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (23): asocjacja komunikatów (4.1), transformacja (4.2), komunikat pierwotny (4.3), komunikat wtórny (4.4), transformacja niebanalna (4.5), transformacja banalna (4.6), transformacja tożsamościowa (4.7), transformacja równościowa (4.8), transformacja odwrotna (4.9), operacja (4.10), rodzaj operacji (4.11), parametr operacji (4.12), transformacja operacyjna (4.13), transformacja zasadnicza (4.14), transformacja zasadnicza odwrotna (4.15), transformacja operacyjna odwrotna (4.16), operacja odwrotna (4.17), rodzaj operacji odwrotny (4.18), parametr operacji odwrotny (4.19), transformacja asocjacyjna (4.20), transformacja asocjacyjna odwrotna (4.21), łańcuch transformacyjny (4.22), transformacja wypadkowa (4.23).
5. Kod (s. 60–69)
Kod to transformacja wzdłuż toru, a rozdział przenosi na nią cały zestaw odmian z rozdziału 4, od kodu banalnego po łańcuch kodowy i kod wypadkowy. Dwa twierdzenia mówią, że kolejne kody składają się w jeden wypadkowy, a kod złożony z odwrotnym znosi się; Mazur wyprowadza z nich kilka wniosków praktycznych dla techniki i łączności.
Najwięcej miejsca zajmuje porównanie dwóch sposobów kodowania, które rozstrzyga rachunek wygody: liczba pozycji tablicy po jednej stronie, zawiłość przepisu po drugiej. Przy ogromnych zestawieniach, dla których reguły nie znaleziono, kłopotem staje się samo odszukanie pozycji — w tym Mazur widzi powód, dla którego do takich zbiorów zaprzęga się maszyny. Kody asocjacyjne, czyli zestawienia typu „to odpowiada temu”, są wygodne, ale bezradne wobec pozycji spoza zestawienia i bezwartościowe, gdy rzeczywistość się zmieni; reguła ogólna zastępuje całe zestawienie jednym przepisem i jest tym cenniejsza, im więcej przypadków obejmuje.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (14): asocjacja kodowa (5.1), kod (5.2), kod niebanalny (5.3), kod banalny (5.4), kod tożsamościowy (5.5), kod równościowy (5.6), kod odwrotny (5.7), kod operacyjny (5.8), kod operacyjny odwrotny (5.9), kod zasadniczy (5.10), kod zasadniczy odwrotny (5.11), kod asocjacyjny (5.12), łańcuch kodowy (5.13), kod wypadkowy (5.14).
6. Informacja (s. 70–80)
Tu pada definicja pojęcia, któremu książka jest poświęcona: informacja to transformacja w poprzek toru, czyli przekształcenie łączące komunikaty występujące w tym samym miejscu toru. Dwie ostatnie części rozdziału są ważne dla dalszego wywodu: szukanie informacji zasadniczej w danych (krótki ciąg pasuje do wielu reguł, dłuższy — do jednej albo do żadnej, a błędy pomiarów utrudniają sprawę) i wyjaśnienie, dlaczego informacja asocjacyjna jest jednoznaczna tylko przy wyborze z dwóch komunikatów — w tym Mazur widzi źródło bitu. Potoczne „para komunikatów zawiera informację” dostaje w ten sposób ścisły sens: chodzi o łączącą je transformację. Rozdział powtarza na zbiorach poprzecznych zestaw odmian znany z rozdziałów 4 i 5 i na przykładach z pomiarów i z języka pokazuje, jak szeroko sięga nowe pojęcie. Twierdzenia mówią, że informacje w łańcuchu składają się, a zmiana cofnięta zmianą odwrotną nie zostawia śladu.
Przesuń rysunek w bok, aby zobaczyć całość
Po lewej pojęcia użyte w definicji, po prawej hasła, które z niej korzystają. · Zobacz w grafie
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (14): asocjacja informacyjna (6.1), informacja (6.2), informacja niebanalna (6.3), informacja banalna (6.4), informacja tożsamościowa (6.5), informacja równościowa (6.6), informacja odwrotna (6.7), łańcuch informacyjny (6.8), informacja wypadkowa (6.9), informacja operacyjna (6.10), informacja operacyjna odwrotna (6.11), informacja zasadnicza (6.12), informacja zasadnicza odwrotna (6.13), informacja asocjacyjna (6.14).
7. Informowanie (s. 81–86)
Rozdział jest zwornikiem książki: łączy kod z informacją i wyznacza plan trzech następnych rozdziałów. Wraca też do rozróżnienia z rozdziału 3: ten sam pomiar jest jednocześnie pracą i informowaniem — zależnie od tego, czy patrzymy na energię, czy na strukturę; w procesie roboczym energia służy wykonaniu pracy, w sterowniczym jest wyłącznie kosztem, którego ideał to zero. Formalnie kod i informacja są tym samym rodzajem przekształcenia; o tym, którym z nich jest, rozstrzyga wyłącznie położenie względem toru. Przenoszenie tego, czym różnią się oryginały, na to, czym różnią się obrazy, to informowanie; najprostszy jego przypadek wymaga czterech komunikatów. Centralne twierdzenie 7.1 ujmuje informację w obrazach jako informację w oryginałach objętą z obu stron kodami — odwrotnym i zwykłym — więc układ sterujący reaguje na to, co do niego dotarło, a nie na to, co zaszło u źródła; od budowy łańcuchów kodowych (zupełne i oddzielne, zupełne, ale nie oddzielne, oddzielne, ale nie zupełne) zależą rodzaje informowania omawiane w rozdziałach 8–10.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (4): informowanie (7.1), informowanie symulacyjne (7.2), informowanie dysymulacyjne (7.3), informowanie konfuzyjne (7.4).
8. Transinformowanie (s. 87–117)
Najdłuższy rozdział pyta, kiedy informowanie jest wierne, czyli kiedy obrazy niosą te same informacje co oryginały — to transinformowanie. Odpowiedź Mazur wyprowadza z siedmiu twierdzeń i sprowadza do trzech dróg wierności: zniekształcenia dowolnego, ale cofniętego drugim, przeciwnym kodem; zniekształcenia proporcjonalnego; i przekazu bez zniekształceń — samego oryginału albo jego dokładnej kopii, którą zresztą trzeba sprawdzać staranniej niż oryginał. Według Mazura poza tymi trzema sposobami wierności w ogólnym przypadku osiągnąć się nie da. Przy proporcjonalności autor omawia też modele naukowe i granice modelowania w skali; jednym z przykładów jest mapa, która niesie te same stosunki odległości co teren, nawet gdy skali nie znamy. Na końcu szeregu stoją dwa przypadki szczególne, w których da się stwierdzić już tylko, że coś jest takie samo, albo tylko, który z dwóch stanów zaszedł; od pierwszego z nich według Mazura zaczyna się wszelka wiedza. Po drodze rozdział omawia komunikaty rozpoznawcze, którymi sprawdza się, czy ma się przed sobą właściwy oryginał.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (8): transinformowanie (8.1), transinformowanie banalne (8.2), transinformowanie tożsamościowe (8.3), transinformowanie równościowe (8.4), transinformowanie analogowe (8.5), transinformowanie kompensacyjne (8.6), transinformowanie komparacyjne (8.7), transinformowanie eliminacyjne (8.8).
9. Pseudoinformowanie (s. 118–140)
Rozdział kończy się wnioskiem o stratach: tego, co zginęło, gdy kilka oryginałów zlało się w jeden obraz, nie przywróci żadne odwrócenie kodu — da się najwyżej wyliczyć, czym mogło to być; nadmiar obrazów jednego oryginału usuwa się natomiast po prostu, zostawiając którykolwiek z nich. W pseudoinformowaniu żaden łańcuch kodowy się nie urywa, ale niektóre się zbiegają albo rozwidlają: jeden oryginał daje kilka obrazów albo kilka oryginałów jeden obraz. Odmiana symulacyjna mnoży pozorne informacje, dysymulacyjna je gubi, a w konfuzyjnej oba zjawiska występują naraz; w jej odmianie podwójnej pomieszanie jest zupełne, bo każdy obraz może pochodzić z każdego oryginału. Do tej klasy zjawisk Mazur zalicza rozbiór na części i podział na klasy, ogólnikowość jako sposób ukrycia niewiedzy i wyrazy wieloznaczne, choć zastrzega, że uogólnienie bywa pożyteczne, gdy porównuje się całe klasy. Z tego względu w całej książce woli mówić o transformacjach: ogólne słowo „relacja” zacierałoby rozróżnienia, których potrzebuje.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (9): pseudoinformowanie (9.1), pseudoinformacja (9.2), pseudoinformowanie symulacyjne (9.3), pseudoinformacja symulacyjna (9.4), pseudoinformowanie dysymulacyjne (9.5), pseudoinformacja dysymulacyjna (9.6), pseudoinformowanie konfuzyjne (9.7), pseudoinformowanie konfuzyjne pojedyncze (9.8), pseudoinformowanie konfuzyjne podwójne (9.9).
10. Dezinformowanie (s. 141–152)
W dezinformowaniu łańcuchy kodowe się nie splatają, ale niektóre są urwane: obraz nie ma oryginału albo oryginał nie dociera do obrazu, więc wynikiem bywa fałszywa informacja albo jej brak. Trzy odmiany łatwo pokazać na katalogu biblioteki: pozycja bez książki na półce (symulacja; tu Mazur zalicza też fikcję literacką), książka bez pozycji w katalogu (dysymulacja) i błędna sygnatura (odmiana konfuzyjna, obejmująca między innymi błędy pomiarowe, omyłki i przeinaczenia). Przemilczenie, zauważa Mazur, trudniej wykryć niż zmyślenie. Twierdzenia rozdziału opisują drogi powrotu do wierności, a ogólna rada brzmi: unikać zbędnych przekształceń po drodze.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (9): dezinformowanie (10.1), dezinformacja (10.2), dezinformowanie symulacyjne (10.3), dezinformacja symulacyjna (10.4), dezinformowanie dysymulacyjne (10.5), dezinformacja dysymulacyjna (10.6), dezinformowanie konfuzyjne (10.7), dezinformowanie konfuzyjne pojedyncze (10.8), dezinformowanie konfuzyjne podwójne (10.9).
11. Parainformowanie (s. 153–170)
Rozdział wychodzi poza łańcuchy kodowe i obejmuje to, co potocznie nazywa się znaczeniem — obszar, który według Mazura ilościowa teoria informacji zostawiła poza sobą. Znaczenie wypowiedzi okazuje się w tym ujęciu wkładem samego słuchacza: słowa jedynie uruchamiają skojarzenia, które ma on już w pamięci. Podstawę fizyczną parainformowania autor bierze z teorii układów samodzielnych: trwałym śladem przepływu energii jest zmieniona przewodność, a pamięć człowieka zapisuje stopniowo, zapomina i najlepiej przechowuje bodźce częste, silne i świeże. U organizmu dochodzi jeszcze ocena bodźca z punktu widzenia przetrwania, której maszyna nie ma — parainformacje wprowadza do niej użytkownik.
Parainformowanie zachodzi, gdy obok zwykłego przekazu pojawiają się stany dodatkowe, nienależące do żadnego łańcucha kodowego, u źródła, u odbiorcy albo po obu stronach; bez zwykłego przekazu go nie ma. Ludzki przykład to zdanie „wybiła dziewiąta”, po którym słuchacz sam dopowiada sobie słowo, którego nikt nie wypowiedział. Gdy dopowiedzenia po obu stronach są takie same, porozumienie działa — na tym opierają się mowa, gesty, aluzje i przenośnie; gdy są różne, powstają odmiany paradezinformowania: dopatrywanie się aluzji, której nie było, niedomyślenie się, odczytanie opaczne. Stąd wniosek, że sensowność nie jest cechą samego zdania, lecz zależy od zgodności skojarzeń po obu stronach: tekst fachowy bywa dla specjalisty jasny, a dla laika pusty, choć składa się z tych samych słów.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (17): parakomunikat (11.1), paraoryginał (11.2), paraobraz (11.3), parainformacja (11.4), parainformowanie (11.5), paratransinformowanie (11.6), paratransinformacja (11.7), paradezinformowanie (11.8), paradezinformacja (11.9), paradezinformowanie symulacyjne (11.10), paradezinformacja symulacyjna (11.11), paradezinformowanie dysymulacyjne (11.12), paradezinformacja dysymulacyjna (11.13), paradezinformowanie konfuzyjne (11.14), paradezinformacja konfuzyjna (11.15), paradezinformowanie konfuzyjne pojedyncze (11.16), paradezinformowanie konfuzyjne podwójne (11.17).
12. Metainformowanie (s. 171–187)
Ostatni krok budowy to metainformowanie, czyli informowanie o informowaniu. Potrzebne jest ono wtedy, gdy do sterowania liczy się już nie wynik jednego toru, lecz zgodność lub różnica wyników dwóch: ich porównanie jest znowu informowaniem, tyle że o piętro wyżej, a takie piętra można nadbudowywać jedno nad drugim. Wszystkie wcześniejsze rodzaje informowania przenoszą się na wyższe piętro i rozdział nadaje im nazwy z przedrostkiem meta-. Najważniejsze wnioski dotyczą prawdy i fałszu. Cztery twierdzenia opisują, kiedy porównanie dwóch torów jest miarodajne: zgodność dwóch wyników nie dowodzi jeszcze ich prawdziwości, bo dwa tory zniekształcone w ten sam sposób dadzą wyniki zgodne, a zarazem fałszywe. Piętra są zresztą od siebie niezależne. Kłamstwo różni się od fałszu nie treścią, lecz piętrem: to fałszywa wypowiedź, którą ktoś dodatkowo podaje za prawdziwą; na tych samych pojęciach Mazur opisuje sposoby przytaczania cudzych słów. Ocena prawdziwości wypowiedzi zawsze wymaga jakiegoś wzorca, a paradoks kłamcy autor wyjaśnia jako pomieszanie zdania z wypowiedzią o tym zdaniu.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (23): tor metasterowniczy (12.1), metakomunikat (12.2), metaoryginał (12.3), metaobraz (12.4), metakod (12.5), metakod banalny (12.6), metakod niebanalny (12.7), metainformacja (12.8), metainformacja banalna (12.9), metainformacja niebanalna (12.10), metainformowanie (12.11), metainformowanie symulacyjne (12.12), metainformowanie dysymulacyjne (12.13), metainformowanie konfuzyjne (12.14), metatransinformowanie (12.15), metatransinformacja (12.16), metapseudoinformowanie (12.17), metapseudoinformacja (12.18), metadezinformowanie (12.19), metadezinformacja (12.20), metaparakomunikat (12.21), metaparainformacja (12.22), metaparainformowanie (12.23).
13. Liczba informacji (s. 188–207)
Ostatni rozdział konfrontuje nową teorię ze starą: Mazur liczy poszczególne informacje i sprawdza, jak wynik ma się do miary Shannona. Ilość informacji w bitach okazuje się liczbą informacji identyfikujących, a bit — jedną taką informacją przy wyborze z dwóch możliwości. Powszechne utożsamianie informacji z jej ilością Mazur uważa za nieporozumienie, które wzięło się z rodowodu teorii w technice łączności. Liczenie bitów ma bowiem sens tam, gdzie trzeba coś wskazać spośród możliwości: podręcznik opisuje, a uczeń, który przed egzaminem zgaduje, o co zostanie zapytany, zajmuje się już identyfikacją.
Wynik opiera się na rozróżnieniu dwóch rodzajów informacji użytecznych: opisujących, których potrzeba tyle, ile elementów ma łańcuch, i identyfikujących, które pozwalają jeden z elementów wskazać. Związek między liczbami jednych i drugich prowadzi dla elementów różnych do wzoru Hartleya, a dla klas elementów jednakowych — do wzoru Shannona.
Pojęcia wprowadzone w rozdziale (7): informacja użyteczna (13.1), informacja redundancyjna (13.2), informacja pasożytnicza (13.3), informacja opisująca (13.4), informacja odniesienia (13.5), komunikat odniesienia (13.6), informacja identyfikująca (13.7).
Klasyfikacja informowania (s. 208–213)
Po rozdziale 13 następuje tablica klasyfikacji informowania, rozłożona na dwie sąsiednie strony i powtórzona po rosyjsku i angielsku (s. 208–213). Lewa strona tablicy porządkuje rodzaje informowania według budowy łańcuchów kodowych — także dla piętra meta-, a piętro meta-meta- tylko sygnalizuje; prawa podaje w tych samych wierszach ich nazwy z objaśnieniem potocznym, od informowania wiernego po domniemywane, i mieści na jednej stronie podstawowe nazewnictwo (bez odmian pojedynczych i podwójnych, a na piętrze meta- bez podziału na odmiany symulacyjną, dysymulacyjną i konfuzyjną). Po tablicy są jeszcze dwa kilkustronicowe streszczenia całości, po rosyjsku (s. 214–216) i po angielsku (s. 217–219), oraz skorowidz (s. 221–223).
Pojęcia wprowadzone w rozdziale: brak — w tym fragmencie książki nie ma numerowanych definicji.
Jak czytać
Najlepiej zacząć od wstępu i rozdziałów 2–3, a potem przeczytać tablicę objaśnień na s. 209 — daje ona mapę całości. Najtrudniejszy jest rozdział 4: formalny, z własnym zapisem i polemiką z logiką, ale bez niego reszta się nie trzyma; dowody kolejnych twierdzeń są do siebie podobne i przy pierwszej lekturze można je przeglądać. Rozdziały 9–12 są najprzystępniejsze dzięki przykładom z codzienności; w rozdziale 11 Mazur wskazuje wprost obszar, który ilościowa teoria informacji zostawiła poza sobą. Rozdział 13 wymaga swobody w logarytmach. Przy lekturze warto mieć otwarty widok definicje po kolei i tablicę rodzin terminów.
Pojęcia z tej książki w słowniku
Pojęcia z tej książki w słowniku: 141 haseł z 141 definicjami z tej książki — 135 w dziedzinie jakościowa teoria informacji, 6 w dziedzinie cybernetyka.
Omówienie własne, wersja robocza; definicje pojęć — w słowniku, ze źródłem.